Czy naszym celem jest mieć, posiadać? Czy dobra materialne, branie udziału w wyścigu szczurów to główny cel naszego życia?
Stanowimy dosyć duże obciążenie dla ekosystemu planety i nasz w0pływ jest coraz bardziej widoczny. Polemiczne jest czy wpływ ten odnosi się do rozreklamowanego bardzo wpływu CO2 na zmiany klimatu, bo nawet powierzchowna analiza logiczna sprawia, że budzą się wątpliwości. Udział CO2 w atmosferze według danych naukowych to 0.03%, więc nawet zmiana o 100% tego nie wiele zmienia, a jak wykazują dane naukowe wielokrotnie większy wpływ na poziom dwutlenku węgla w atmosferze mają np. wulkaniczne erupcje, czy różne formy życia, w tym również w oceanach. A wystarczy zaznajomić się jakie przepływy finansowe mają miejsce wskutek nałożonych opłat, które nie do końca wiadomo gdzie wpadają, wątpliwości robią się coraz większe. Tym bardziej że stało się to bronią najbardziej rozwiniętych krajów, wobec tych biedniejszych aby w ten sposób tłumić rozwój gospodarczo przemysłowy i ekonomiczny.
W interesie koncernów i producentów towarów jest to aby ich potencjał wytwórczy pokrywał się z popytem i aby wszystko co stworzą, znalazło nabywcę. Dlatego też od czasów gdy tylko pojawiły się narzędzia przekazu informacji, rozwija się marketing i reklama, których głównym celem jest stworzenie u każdego człowieka potrzeby posiadania. Konsumpcjonizm stał się więc głównym celem programowania społeczeństw i nie da się ukryć że odnosi to ogromny sukces. Orzeźwienie pojawia się często w sposób przypadkowy, gdy lądujemy w szpitalu, następuje gwałtowna zmiana stanu zdrowia, spotyka nas życiowa katastrofa, utracimy bliskich, przyjaciół. To kosztowne psychicznie przebudzenie i zrozumienie że to wszystko co posiadamy to tylko ułuda i rzeczy o niewielkiej trwałości, bo wystarczą ułamki sekund, abyśmy wszystko stracili i zostali sami z tym co mamy w głowie.
Z racji wielu kontaktów z różnymi osobami ze względów zawodowych, nie raz rozmawialiśmy na różne tematy i trafiły się osoby które opowiadały na rosnącym trendzie na zachodzie europy porzucania wszystkiego, całego majątku, stanowiska społecznego, rezygnacji z całego dorobku życia i "ucieczki" dosłownie pod most, aby stać się wolnym człowiekiem. Nie sądzę że jest to rozwiązanie dobre i godne polecenia, ale jak z każdego doświadczenia warto i z tego coś uszczknąć. Bo czy naprawdę jesteśmy szczęśliwi i zrealizowani będąc trybikiem systemu, harując więcej niż w przeszłości niewolnicy, w obrębie złotej klatki którą sobie sami zbudowaliśmy, oślepieni ułudą wolności i samostanowienia?
Ostatnie lata pokazały nam wyraźnie, że są granice naszej wolności, gdzie grupa szaleńców wprowadziła ograniczenia i nakazy i zakazy których skutkiem w samej Polsce było ponad 250tys nadmiarowych zgonów Gdzież więc ta nasza wolność?
Bardzo wielu doświadczeń i obserwacji wynika z podróży do krajów o niskim poziomie rozwoju gospodarczego, w klimacie ciepłym szczególnie, gdzie nie tylko łatwiej przetrwać ze względu na niższe zapotrzebowanie na jedzenie, ale też łatwiej je pozyskać z wielu źródeł. Ciepły klimat powoduje że do zamieszkania wystarcza kawałek dachu, aby nie szkodziło nam słońce i nie padał na głowy deszcz. Dosłownie wystarczyć może kartonowy domek, aby wygodnie i bezpiecznie przeżyć. Czyli życie jak w raju. Ale czy na pewno? Brak konieczności wkładania wysiłku intelektualnego i fizycznego w kwestię przeżycia niesie za sobą też i pewne zagrożenia i powoduje pewne stałe zmiany w podejściu do życia. Jednym z efektów jest mniejsza sprawność intelektualna i braki w umiejętnościach organizacyjnych. Jest to bardzo widoczne w regionach gdzie temperatury nie spadają w zasadzie poniżej 20 stopni. II Każdy kto miał do czynienia z osobami mieszkającymi w takich strefach klimatycznych na pewno zauważył że ciężko się z nimi umówić na jakie konkretny termin, dochować umowy słownej i wszystko jest u nich na ogromnym luzie. W naszych strefach klimatycznych takie podejście życia z dnia na dzień spowodowało by niezłą katastrofę po przejściu tylko jednej zimy, więc mamy zupełnie różne cechy, gdyż od naszego kombinowania jak zapewnić sobie zapasy środków na przetrwanie zimy i związane z tym działania organizacyjne wymuszają stałą aktywność i konieczność umiejętności planowania i przewidywania skutków naszych działań.
Cechy te powodują że często działamy daleko dalej niż samo zapotrzebowanie do przetrwania i nadmiar wypracowanych środków przeznaczamy na zakupy różnych produktów, świecidełek, zabawek technicznych, różnych gadżetów, których stajemy się niewolnikami, poddając się presji mediów , które programują nas cały czas coraz nowszymi zabawkami, ich nowszymi wersjami, dodatkowymi funkcjami.
Ciekawie wyglądają analizy różnych badaczy, którzy określają jakie koszty są z tym związane. Życie w czasach feudalnych, gdzie powszechne było niewolnictwo i analiza kosztów- podatków z tego okresu wykazała że obecnie jesteśmy grabieni z owoców naszej pracy co najmniej dwukrotnie, a zdarza się że i przekraczamy 3-krotność obciążeń niewolnika, czy chłopa feudalnego (w przeliczeniu względnym). Czyż więc nie jesteśmy niewolnikami systemu i czy nie znajdujemy się w złotej klatce której kraty oddaliły się od nas dalej, czasem poza zasięg wzroku? Obecnie system zaczął pracować bardzo skutecznie nad zmniejszaniem klatek, wprowadzając pod przykrywką plandemii ograniczenia w podróżowaniu i przemieszczaniu się. I niewiele osób to zauważyło i wyciągnęło prawidłowe wnioski.
Patrząc więc na to w jakiej ciemnej dziurze próbują umocować nas organizatorzy porządku światowego, tym bardziej pojawiają się pytania czy uczestniczenie w tej hucpie ma sens? Czy pojwiliśmy się w tej inkarnacji, na tym świecie po to aby tworzyć dostatek grupy wybrańców, aby naszym wirtualnym dobrobytem rządziły jakieś kreowane wskaźniki rozwoju gospodarczego, i abyśmy byli trybikami, które mają wyrywać sobie żyły aby zapewnić istnienie państwa i dobre warunki bytu dla grona wybrańców?
A czy to nie państwio powinno dbać o nasz dobrobyt i szczęście, czy nie po to nasi przodkowie organizowali się w coraz większe struktury, aby polepszać los całej Słowiańskiej społeczności? Czas już chyba powiedzieć tym zakusom i okupacji gospodarczej i psychicznej dosyć, Dlatego powinniśmy zwrócić się do natury, zrozumieć naszą rolę w ekosystemie planety, współgrać i współpracować z matką ziemią.
Wspólnota Rdzennego Ludu powstała jako organizacja której celem jest ochrona wszystkich wartości rdzennej ludności zamieszkujące teren Polski oraz identyfikujących się z naszymi wartościami i celami mieszkańcy innych krajów.