Inacio Lula da Silva, który objął w tym roku stanowisko prezydenta Brazylii, walczy z nielegalnymi kopalniami w Amazonii i mianuje pierwsze w historii przedstawicielki rdzennej ludności na stanowiska rządowe.
Idąc do wyborów prezydenckich lewicowiec Inacio Lula da Silva obiecywał m.in. poprawę sytuacji zamieszkujących Brazylię rdzennych ludów, a przede wszystkim zerwanie z ich marginalizacją w czasach rządów jego poprzednika – prawicowca Jaira Bolsonaro.
Nominacje rządowe dla przedstawiciele rdzennej ludności
Do realizacji tych obietnic nowy brazylijski prezydent przystąpił krótko po formalnym objęciu wraz z początkiem roku urzędu. Już wcześniej wyznaczył na stanowiska w rządzie pierwszych w historii przedstawicieli rdzennej ludności. Zapowiedział to zresztą wcześniej, podczas Forum Ludności Rdzennej, które towarzyszyło konferencji klimatycznej COP27 w Szarm El Szejk w Egipcie.
I tak ministrem ds. ludności rdzennej została dotychczasowa działaczka na jej rzecz Sonia Guajajara. Z kolei na czele Narodowej Komisji Rdzennych Mieszkańców Brazylii (FUNAI) stanęła również wywodząca się z rdzennego brazylijskiego plemienia prawniczka Joenia Wapichana.
Choć ta bardzo istotna komisja istnieje już przeszło pół wieku, jeszcze nigdy na jej czele nie stał żaden przedstawiciel rdzennej ludności. A za rządów Bolsonaro obsadzona była ona osobami nierzadko przymykającymi oczy na problemy tej grupy społecznej.
A są one niemałe, bo prawa rdzennej ludności zagwarantowano w konstytucji dopiero w 1988 r., a ponadto nie wszystkie rządy (a zwłaszcza ten pod wodzą Bolsonaro) przestrzegały tych zapisów.
Bolsonaro ignorował sytuację Indian
Najczęściej chodziło o brak reakcji na przejmowanie należącej do brazylijskich plemion ziemi przez wielkie koncerny rolne lub firmy wydobywcze. Ten drugi obszar znalazł się także w orbicie zainteresowań grup przestępczych, które chcą dobrać się do złóż cennych surowców ulokowanych np. w dżungli amazońskiej.
Z tym procederem rząd Luli zaczął jednak prawie dwa tygodnie temu zdecydowaną walkę. Do stanu Roraima, gdzie znajduje się jeden z największych rezerwatów rdzennej ludności (mieszka tam np. 28 tys. członków plemienia Yanomani) wkroczyły policja, wojsko i przedstawicieli różnych ministerstw oraz rządowych agencji.
Ich celem są nielegalne kopalnie złota i kastyterytu, czyli rzadko występującej na Ziemi w nadającej się do wydobycia formie rudy cyny. Brazylijski rząd szacuje, że w nielegalnych odkrywkowych kopalniach na terenach rdzennych plemion pracuje nawet 25 tys. górników.
Jak podała policja, aresztowano już kilkadziesiąt nadzorujących pracę nielegalnych kopalni osób, a także skonfiskowano im sprzęt, w tym nawet helikoptery. Z kolei kontrolerzy finansowi mieli namierzyć różne aktywa o wartości nawet 400 mln dolarów, które pochodzą z zysków z eksportu nielegalnie wydobytego złota.
Walka z przemytem nielegalnego złota
Takie złoto przemycane jest najczęściej do Stanów Zjednoczonych, bogatych krajów Zatoki Perskiej (np. Arabii Saudyjskiej czy Kataru), a także do Europy. A próbujący bronić swojej ziemi członkowie rdzennych społeczności są przeganiani.
Zdarzają się także zabójstwa najbardziej niepokornych obrońców. W zeszłym roku taki los spotkał też dokumentującego działania nielegalnych kopalń brytyjskiego reportera Doma Philipsa.
Ponieważ, według oceny ministerstwa finansów, nawet połowa rocznego (wynoszącego około 100 ton) eksportu złota z Brazylii pochodzi z nielegalnych kopalń, resort do spółki z brazylijskim bankiem centralnym zamierza wprowadzić elektroniczną certyfikację tego surowca, aby uniemożliwić sprzedaż złota z nielegalnego wydobycia.



Wspólnota Rdzennego Ludu powstała jako organizacja której celem jest ochrona wszystkich wartości rdzennej ludności zamieszkujące teren Polski oraz identyfikujących się z naszymi wartościami i celami mieszkańcy innych krajów.